Najgorsze w tym sporcie to zgubić buty

To, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie wiadomo nie od dziś. To że piłka nożna do najczystszych sportów nie należy – również. A jeśli dodamy do tego błoto po kostki, kolana, a czasem jeszcze wyżej, zaczyna się prawdziwy, męski – chociaż damski trochę też – sport. Piłka błotna. Gdzie tkwi fenomen i skąd wzięła się jej popularność nie zrozumie ten, kto nie widział błotniaków w akcji. Ponoć, jeśli chociaż raz, wejdzie się na boisko i poczuje błoto w ustach, nie da się już przestać. Tu nie liczy się wynik. Owszem, jest ważny, ale najważniejsza jest dobra zabawa. Nikogo nie dziwi, że w jednej drużynie można spotkać zawodników różnych narodowości i usłyszeć różne języki. Nikogo nie dziwią krwistoczerwone paznokcie pochlapane błotem, które przechwytują piłkę. Ani czerwona, żółta czy szara taśma, którą korki są przytwierdzane do stóp. Bo najgorsze w tym sporcie to zgubić buty. A o to nietrudno. Błoto zasysa skutecznie. Ale wysysa też zły nastrój. I przywodzi na myśl mecze klasycznej piłki nożnej rozgrywane w latach 20. czy 30. ubiegłego wieku. Kiedy po skończonej potyczce z uśmiechem pozowano do zdjęć i ściskano dłonie sobie i przeciwnikom, nawet jeżeli wynik był 13:0.

Close Menu